Blog Ani

Czyli okiem hodowcy

15. października 2018 19:07
by Ania
0 Komentarze

No i po...

15. października 2018 19:07 by Ania | 0 Komentarze

Po targach, po wystawie... po wycieczce do Wrocławia.

Zawsze się zastanawiałam po co organizuje się takie wystawy? Z uczestnictwa w roli odwiedzającego pamiętam przerażone zwierzęta w małych kojcach, wciśnięte w kąt, próbujące uciec przed stadem wyciągniętych w ich kierunku garści ze słomą... i miny znudzonych wystawców. 

I nigdy nie skazała bym swoich zwierząt na taki stres. Po prostu się do tego nie nadaję, zbyt pyskata jestem. Co myślę to mówię albo inaczej...

Najpierw mówię, a później myślę co powiedziałam. Cóż taka ułomność...

Pewnie zaraz pomyślicie, że punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Bo przecież byłam na wystawie, były zwierzęta z Alpakusa. 

Tak! Ale standardy wypracowane przez Stowarzyszenie Hodowców Alpak i Lam to zdecydowanie nowa jakość takich wystaw. Mam nadzieję, że będziemy naśladowani. 

Wystawy alpak i lam w standardach SHAiL to:

  • duże boksy dla zwierząt (sama byłam pod wrażeniem metrażu przygotowanym dla moich trzech kurdupli)
  • wentylatory (niby już jesień, a gdy zajrzało do nas słonko Rafaello z ogromną przyjemnością korzystał z wiatraczka, i tak się zastanawiam co czuły zwierzaki wystawiane w upały)
  • i najważniejsze BIOASEKURACJA!!!

Podwójne barierki, zwierzęta oddzielone od tłumu korytarzem dla hodowcy. To naprawdę wspaniałe rozwiązanie! Zwierzęta, nawet "szczypiorki" wystawowe były bardzo wyluzowane, co widać doskonale na fotkach moich trzech muszkieterów.