Blog Ani

Czyli okiem hodowcy

17. września 2018 20:13
by Ania
0 Komentarze

Nowe spojrzenie na alpacze biznesy

17. września 2018 20:13 by Ania | 0 Komentarze

Poniżej mój oryginalny tekst sprzed niespełna dwóch lat. Na koniec odniosę się do teraźniejszości.

Czy coś się zmieniło???

Sprawdź sam!

Baju baj, baju baj… proszę Pana!

16 listopada 2016

No właśnie!!! Nawet imię by się zgadzało 

Muszę, ale to bezwzględnie muszę napyskować pewnemu Panu doktorowi  

Pan doktor i tak nie przeczyta ale… się troszkę odniosę bo nie lubię jak mi się bajki wciska.

Otóż ostatni weekend spędziłam naukowialnie, na konferencji alpaczej. Sporo info było ale skromnie powiem nowości niewiele. 

Muszę odnieść się do pierwszego wykładu bo… muszę

Hodowla alpak w Polsce jako nowy kierunek aktywizacji gospodarczej środowisk wiejskich.

Poza całym wprowadzeniem itd, co to jest alpaka i jak ona ma się do naszej owcy. Opłacalności hodowli owiec nie musimy poruszać bo opłacalność jako taka nie istnieje, chyba nawet przy setkach sztuk, za to opłacalność hodowli alpak Pan doktor przedstawił w różowych, ba!!! nawet w różorańczowych barwach!

Przytoczę, bo jest to gotowy biznes plan pod kredycik… tylko zaznaczam, osobiście nie widzę możliwości spłacenia owego kredytu.

Plan zakłada zakup 5 samic rasy huacaya i jednego samca.

Coś Wam to mówi???

Sama osobiście spotkałam się z kilkoma osobami, które mnie pytały czy taki, dokładnie taki układ ma sens. Ciekawe skąd się to bierze… hmmm…

Dobra analizujmy dalej…

Zakup 5 samic, mają być ciężarne (kpina, wyjaśniłam już wielokrotnie dlaczego) Pan doktor przyjął cenę zaciążonej samicy 6 tys. bardzo optymistycznie, zwierzątka kiepskiej jakości, a planuje zarabiać na wełnie?!?!?!

Do tych samic chłopak, cena 8 tys. Tutaj czepnę się, bo przyjaciółka nie może sprzedać naprawdę ślicznych samców za połowę tej ceny (może za mało chce  ) ale powiedzmy, że działa to na korzyść Pana doktora.

Za stado podstawowe 5*6 tys + 8 tys = 38 tys pln

Po pierwszym roku stado zwiększa swoją liczebność do 11 sztuk – niemożliwe. Niemożliwe bo wszystkie samice musiały by mieć w chwili zakupu potwierdzoną USG ciążę i to w trzecim trymestrze, a takich samic nie da rady kupić za 6 tys. Z pięciu zaciążonych samic, zaciążonych „na słowo” hodowcy, przy dobrych układach urodzą dwie!!! Niech będzie, że się udało i wszystkie urodziły. Kolejne założenie Pana doktora, że urodzą się trzy dziewczynki i dwóch chłopaków (i tak przez wszystkie lata!). Optymistycznie! U mnie jest zazwyczaj odwrotnie, albo odwrotnie do kwadratu 

Zacznijmy podliczać zyski…

Średnia przyjęta wydajność to 2,5 kg runa/szt. Ok. ale w dalszych obliczeniach dowiadujemy się, że z cria też już policzone. Jak??? Pierwsza strzyża po roku, a Pan doktor goli nowo narodzone maluchy???

Nic to 

Jak można było zobaczyć na slajdzie:

wełna 11*2,5 kg = 27 kg wełny (runa  )

zysk z wełny (runa!!!, Panie doktorze!!!) 27 kg *120 zł = ok. 3200 pln

wartość młodych alpak 5*3 tys = 15 tys.

Do ceny runa się nie odniosę – pozwolicie

bo mnie szlag trafił o czym nie omieszkałam powiadomić Pana doktora  

Cena młodych… hmmm… powiem tak…

młode dziewczynki sprzedaję dużo drożej, a to z tego względu, że nie mogę sprzedać pół rocznej czy rocznej alpaczki za 3 tys, jeżeli za rok będzie mogła ona być ciężarna i będzie kosztować w optymistycznych wyliczeniach Pd (Pana doktora) 6 tys. To opłacało by się kupować wszystkie maluchy i po roku sprzedawać za drugie tyle. Ale to dziewczynki… chłopcy niestety kosztują max 2 tys, wyjątkowe sztuki mogą być droższe, ale to wyjątki.

Cena jest taka jaką ktoś chce zapłacić, a nie taka jaką wystawimy sobie w ogłoszeniu… niestety 

„łączna wartość stada i wełny 38 tys. + 3,200 tys + 15 tys = 56,200 tys zł

Zysk po pierwszym roku 18 tys. zł (nie pokrywa inwestycji zakupu).

Przyjmując założenie, że zamiast wełny surowej hodowca przetworzy ją na  wówczas uzyska zamiast 3,2 tys. kwotę 16 tys. zł (20kg x 800 zł). Łączna wartość stada i przetworzonej wełny wynosi 69 tys. zł. Według takiego wariantu już prawie po roku zwrócą się nakłady na zakup zwierząt”

Nie odniosę się do tego. Wysnujcie proszę własne wnioski, a ja popluję jadem na koniec  

„Po drugim roku hodowli stado 16 sztuk

wartość wełny 16*2,5 kg = 40 kg * 120 zł = 4800 zł

przyrost hodowli po 2 latach

5*6000 = 30 000 po 1 roku

5*3000 = 15 000 po 2 roku

6 alpak stado podstawowe = 38 ooo zł

Łączna wartość stada i wełny po 2 latach

38000 + 30000 + 15000 + 4800 = 88 000 zł

Po dwóch latach następuje zwrot inwestycji i zysk brutto ok. 50 tys zł.

Przyjmując założenie, że zamiast wełny surowej hodowca przetworzy ją na wyroby wówczas zamiast 4800 za wełnę surową uzyska kwotę 24 tys zł. Łączna wartość stada i przetworzonej wełny wyniesie 107 tys. zł „

W toku takich wyliczeń po 3 roku stado i wełna osiąga wartość 129 000 zł (z przetworzoną wełną 170 tys. zł)

Po pięciu latach dochodzimy do stada liczącego 45 sztuk 40 dziewczyn i 5 chłopaków.

Tego nie weryfikowałam, po drodze na pewno brakuje jakiś chłopaków, ale najważniejsze!

Takie stado daje miesięczny przychód wysokości 8300 zł.

Nie miałam pojęcia, że jestem taka bogata  

Najbardziej wzburzyła mnie oczywiście cena runa. Już wielokrotnie pisałam, że nie istnieje coś takiego jak skup runa w Polsce. Kiedyś skupowano runo owiec, za śmieszną cenę, Pan doktor przytoczył 4 zł/kg. Tylko na Boga skąd w tych wyliczeniach cena runa alpaki 120-150 zł/kg. Łaskawie przyjęto najniższą  

Zaproponowałam Panu doktorowi biznes życia, tonę runa za połowę tej stawki. Spokojnie uzbierała bym tyle w najbliższych hodowlach. Tak!!! W Polsce runo alpaki jest produktem ubocznym zalegającym, strychy, alpakarnie czy nie wiem inne składy i składziki. Zalegającym od x lat, od początków hodowli, od 6-8… 10 lat.

Zaproponowałam…

nie skorzystał…

Jeszcze troszkę o przerobieniu runa. Owszem, przerobione na przędzę, na kołdry, poduszki… czy moje szale kosztuje dużo więcej. O ile przędza może kosztować te przewidywane 800 zł to komu to do cholery sprzedać??? Jak ktoś 10-15 dkg zamówi to komu sprzedać pozostałe…

zaraz ile po tych 5 latach?

pozostałe 100 KILO!?!?!?!?!?!?

W wełnie 800 zł, na kołowrotku 100 kilo nie ukręcisz, choćby i cała wieś kręciła, mus oddać do maszyny, maszyna skasuje 350zł/kg.

Kołdra 2 kg runa… kosztuje najmniej 1,5 tys…

moje szale max 10 dkg – koszt 250 zł co daje 2500 zł/kg!!!!!!!!

No nie wiedziałam jaka ja bogata jestem!!!!!

Jakby było tak cudownie to pewnie zauważyliście, bo mój „jenżynierski” umysł natychmiast wyśledził nieścisłości

skoro surowe runo kosztuje 120 zł, na platformie sprzedażowej ok. 70 zł, na kołdrę potrzeba max 2 kg (z odpadem), zrobienie kołdry kosztuje 450 – 600 zł, to skąd u licha półtora tysia za kołdrę?!?!?!?

na moich szalach jeszcze lepiej, bo 10 dkg runa to 7 zeta, a szal 250 zł!!!!!

No takiego zarobku nie dostrzec???

Kupujcie, kręćcie, szyjcie, dziurgajcie…

a komu to później sprzedacie to już Wasz problem  

 

Tego nawet Pan doktor nie wymyślił  

 

Z uśmiechem na twarzy czytałam to jeszcze raz. Co się zmieniło???

Niewiele...

  • Co prawda udało mi się w zeszłym roku sprzedać całe, kilkuletnie zapasy runa. Za połowę kwoty deklarowanej przez Pana dr. W tym roku większość welonów "rozebrały" prządki, w doktorowej cenie ale to przecież welony! Dwójkę w większości przerobiłam na kołdry... komu to sprzedam? Nie mam pojęcia. 
  • Ceny moich wyrobów się nie zmieniły przez te dwa lata. Szale są tylko większe i adekwatnie do rozmiaru droższe. Że drogie? No cóż... mnie też nie stać na maybacha, a runo alpaki to przynajmniej mercedes. To dobro luksusowe i naturalnym jest, że nie wszystkich na nie stać.
  • Maszynowo już nikt za 350 zeta nie ukręci wełny.
  • Skupu runa jak nie było tak nie ma. 

Związek działający tyle lat w ogóle nie jest zainteresowany promocją runa. Nie dziwne więc, że w marcu mają pełne zapasy najlepszych welonów. Tylko w jakim celu w takim razie hoduje się alpaki? Nie są to zwierzęta wełniste? Nie jest to "złoto inków?" Jedno z najwspanialszych włókien na świecie???

JEST!!!

I mam nadzieję, że nasze stowarzyszenie obudzi ludzką tego świadomość. 

Już w połowie października zapraszamy na międzynarodową wystawę zoologiczną, na której oprócz naszych milusińskich będziecie mogli zobaczyć proces od runa do kłębka, a nawet dalej. Zobaczycie krośniczkę... kurcze! Przędzie prządka, a na krośnie tka.. o! Właśnie! Tkaczka, ufff wymyśliłam. No mądra jestem niesłychanie... skromna też ;)

Tak, będę też ja ze swoim kręciołem, i będzie możliwość wypróbowania własnych możliwości w kręceniu... tfu przędzeniu.

ZAPRASZAMY

 

Komentarze zostały zamknięte