Blog Ani

Czyli okiem hodowcy

19. sierpnia 2018 20:50
by Ania
0 Komentarze

Trudne wybory...

19. sierpnia 2018 20:50 by Ania | 0 Komentarze

Dawno mnie tu nie było, fakt niezaprzeczalny. Tłumaczyć się nie będę bo winny się tłumaczy, a ja po prostu mam za krótką dobę. Choroba XXI wieku. Nic człowiek całe dnie nie robi, i czasu na nic nie ma :)

Przejdźmy szybciutko do tematu bo... wszystko się może zdarzyć...

o! to nawet dalej też pasuje bo "wszystko się może zdarzyć gdy głowa pełna marzeń"

Mnóstwo się ostatnio człowieków w Alpakusie pojawiło z głowami zapełnionymi marzeniami po uszy... albo i wyżej. Oczywiście marzeniami o alpakach, o hodowli alpak...

Co poradzisz, taka moda, reklamy obiecują kokosy, hodowcy obiecują kokosy... nic tylko kupować i się bogacić. O dochodowości hodowli alpak pisać absolutnie nie będę, sprowadzam mam nadzieję skutecznie na ziemię osoby widzące w alpakach tylko dochód. Jeżeli słyszę, że zwierzęta mają być tylko eliksirem pomnażającym kasiorę to... w środku się gotuję, a na zewnątrz grzecznie odmawiam sprzedaży. Możemy oczywiście porozmawiać, dłuuuuuuuuugo rozmawiać :)

O dochodach z hodowli alpak niech się wypowiadają inni, ja chcę poruszyć dziś jedno z najważniejszych moich zdaniem pytań marzących, a nawet już zdecydowanych i przymierzających się do hodowli alpak, a mianowicie "co kupić"?

Zdecydowana większość hodowli tłumaczy, iż najbardziej opłacalnym zakupem na początek jest zakup zacielonych samic. 

Ilu z Was słyszało ten tekst? 

No właśnie...

Alpaki pojawiły się w Polsce dobrych już naście lat temu. Nawet jak wtedy, w co szczerze wątpię przyjechały same młode sztuki, to gdzie w tej chwili są te nastoletnie??? Ano to właśnie proponowane Wam zacielone samice. Niestety... uczciwość wszystkich ludzi, nie chcę tutaj oczerniać tylko Polaków, bo w biznesach podobno nie ma sentymentów, jest jaka jest. Ostatnio przeczytałam w mailu od znajomej "Ufać każdemu szlachetnie, nie ufać nikomu bezpiecznie." Wspaniałe i jakże mądre słowa. 

U alpak nie widać starości. Nawet bardzo wprawne oko przy starowince w dobrej kondycji fizycznej nie potrafi ocenić czy ma ona 8 czy 18 lat. Mam u siebie pannę wybieraną przez "znawcę" alpak, z transportu samic w wieku DO 36 MIESIĘCY!!! Strzygący ją człowiek po stanie uzębienia stwierdził, że ma ponad 18 lat!!! 

Ostatnio usłyszałam historię, też od strzygącego uwaga! Dwóch młodych samczyków. Zakupionych do alpakoterapii, wiadomo najlepsze młode samczyki, odsadki, 6-8 miesięcy, tu akurat dwóch było. Przy korekcie zębów okazało się, że jeden z nich miał kły! Wyrastające dla niewtajemniczonych po trzecim roku życia!!! Nie będę podawała nazwy hodowli bo nie taka moja intencja, już srylion razy mówiłam i pisałam, że o ludziach mówię tylko dobrze... albo wcale jak się nie da inaczej. 

Co nie znaczy, że nie będę pisała o nieuczciwości. O sprzedawaniu zacielonych samic...

Najbliższe przypadki, z 8 zacielonych, z czego 4 moich (tutaj przyznaję bez bicia, sprzedawca wiedząc z kim rozmawia, twierdził, że były kryte, nie że są zacielone) WSZYSTKIE były puste! A przy najbliższym naszym spotkaniu dopytywana byłam, czy udało się pokryć. Tak! Bardzo dużo dziewczyn z Ameryki Południowej ma z tym problem i palców u rąk mi nie wystarczy aby wyliczyć przykłady. Tak, że z zacielonych samic sukcesem jest dla nabywcy, że uda się je kiedyś pokryć. 

Kupując stado podstawowe po roku dowiadujesz się, że niestety nie tym razem. A czy w ogóle doczekasz się cria to jeszcze nie przesądzone. 

Pobliska hodowla z 25 zacielonych samic doczekała się po roku 1 cria! Po kolejnym roku z dwoma reproduktorami... 3 cria.

Tak to niestety wygląda, nikt nie sprzeda najlepszych samic ze stada. Można znaleźć ogłoszenia, że ktoś sprzedaje całe stado. Tutaj widzę światełko w tunelu, bo jeżeli zwierzęta urodzone w hodowli to musimy zaufać tylko jednej osobie w stwierdzeniu wieku zwierząt. Bo trzon stada zapewne now name. Wiek, autentyczny wiek można stwierdzić tylko u zachipowanych zwierząt z Anglii. Z tym, że masz czytnik i sam sprawdzisz, bo kupując zwierzę nie musisz w ogóle wiedzieć o istnieniu owego chipa i dacie urodzenia przypisanej jego numerowi. 

Niestety większość stad sprzedawanych w całości to "6 samic i 5 samców", średnio rokujące jako stado podstawowe.

Osobiście, jako świadomy hodowca dążący do polepszenia jakości stada powinnam wyprzedać najgorsze samice. Niestety po pierwsze najgorsze to są te, które zakupiłam jako pierwsze (nieświadomość laika), jestem z nimi najbardziej związana emocjonalnie, a po drugie uważam to po prostu za nie w porządku w stosunku do ewentualnych nabywców. Powtórzę się, nikt nie sprzeda najlepszych swoich samic. A kupując dorosłe zacielone musisz się liczyć z tym, że dwu-trzy letnia samica ma naście lat nawet jak jest zacielona, jak jednak nie jest to ma problemy z zajściem w ciążę, ma problemy z donoszeniem ciąży, rodzi cherlawe młode, które często gęsto umierają jak nie natychmiast to w ciągu dwóch tygodni od porodu. Nawet jak rodzi w miarę normalnie to ma słabą siarę, i jak wiesz o tym to ok! można zaradzić, jak nie wiesz to dla świeżo upieczonego hodowcy wiąże się najczęściej ze stratą cria. W końcu nawet jak rodzi w miarę normalnie, ma dobrą siarę i jej dzieci odchowują się bez większych problemów to rodzi samych chłopców, samców znaczy się. Tak, to potwierdzone moimi obserwacjami, płeć cria nie zależy tylko od samca. Są panny, które choćby pokryte samcem "robiącym" same dziewczynki urodzą chłopaka. Mam takie dwie :) 

To co w związku z powyższym zrobić? Sytuacja nie jest patowa. 

Zawsze i wszystkim polecam zakup MŁODYCH ALPAK URODZONYCH W POLSKICH HODOWLACH. Tylko naprawdę młodych, nie małych nie wyrośniętych ;) Zapewne nikt nie podejmuje decyzji o rozpoczęciu hodowli alpak z dnia na dzień. W erze internetu większość hodowli chwali się swoimi szczęściami, chwali się nowymi członkami stad. Mamy możliwość zweryfikować datę urodzenia, możemy obserwować jak dorasta "moje" w przyszłości zwierzę. Alpaki stosunkowo wcześnie dojrzewają. Półtora roczne samiczki są zazwyczaj gotowe do rozrodu, do krycia. To naprawdę niewiele czasu, a Ty, przyszły właścicielu będziesz miał czas na zapoznanie się z tymi wspaniałymi zwierzętami, a one z Tobą. 

Czytający ten tekst hodowcy alpak pomyślą sobie "ot, robi sobie reklamę"

Tak proszę Państwa, sprzedaję tzw. odsadki. Ale dzięki Waszej (NIE)uczciwości i faktowi, że mówię wprost o praktykach przedstawionych powyżej, kolejka oczekujących na zakup zwierząt w Alpakusie jest bardzo długa! Dziękuję bardzo :)