Blog Ani

Czyli okiem hodowcy

3. maja 2018 07:35
by Ania
0 Komentarze

Czas porodów

3. maja 2018 07:35 by Ania | 0 Komentarze

Czas porodów...
To zdecydowanie najpiękniejszy okres w kalendarzu hodowli, ale i budzący najwięcej obaw. Jak zaczynałam swoją przygodę z alpakami nie można się było dowiedzieć kompletnie nic na ten temat. Zaledwie kilka filmików na You Tube z samego procesu wydalania malucha, tyle!

A skąd wiadomo, że to już zaraz...
Otóż niestety nie wiadomo. Alpaki mają to do siebie, że nie pokazują dyskomfortów fizycznych. Nawet w chorobie podążają za stadem, a ciąża to przecież nie choroba. Mała dygresja na temat bólu przy porodzie, bo szczególnie kobiety mogą mieć niefajne skojarzenia. Jakby tak porównać wagę dorosłej alpaki to m.w. podobna do wagi kobiety, a cria coś koło 8 kilo ważyć powinno. Ludzkie szczenięta rodzą się mniejsze, a i tak wydaje mi się, że alpaki nie odczuwają tak dużego bólu. Rodząca w tym roku u mnie pierworódka normalnie pałaszowała kolację podczas gdy Muffinka była już główką i nóżkami na tym świecie!

Wróćmy do tematu i najważniejszego pytania, jak
poznać, że to niebawem..., że to już... Po alpakach właściwie nie widać, że są w ciąży. Wprawne oko doświadczonego hodowcy w 90% potrafi wychwycić wysokocielne, ale naprawdę nie widać. Sama mam obecnie mocnego „zagwoździa”, czy dziewczyna z terminem na jutro w ogóle jest w ciąży. „Pożyjom uwidzim” ;) jak urodzi to była, hihiii...
Żeby nie było, że taka nieodpowiedzialna jestem, USG dwukrotnie potwierdzało ciążę! Ale ja nie widzę :) Najważniejszym wyznacznikiem zbliżającego się porodu jest na pewno powiększone wymię. Dla niewtajemniczonych najlepiej go zaobserwować podglądając alpasię w ubikacji. Niestety nie jest to stuprocentową gwarancją, że to już.
Zazwyczaj wymię zaczyna się delikatnie powiększać już około miesiąca przed porodem, widać że jest inne, jakby obrzmiałe. W momencie rozwiązania powinno być wielkości sporego jabłka, ale znów to kwestia osobnicza. Szczególnie pierworódki mają mniejsze wymionka i później się one pojawiają. Zdarza się, że po porodzie jeszcze produkcja nie jest w pełni uruchomiona. Zdarza się także w drugą stronę...
Moja Kalisi nosiła taką cysternę prawie dwa miesiące przed porodem!

Tak, że obserwacja wymienia jest wskazana ale nie powie nam ona kiedy konkretnie nastąpi poród. Trochę ułatwiona jest sprawa gdy znamy konkretny termin kiedy ten poród powinien nastąpić, ale normą u alpak jest poród przesunięty w jedną lub w drugą stronę o uwaga! MIESIĄC!
Z moich obserwacji mogę napisać, że dziewczyny w wysokich ciążach zdecydowanie więcej odpoczywają, dłużej polegują..., szukają cienia... w ostatnim okresie jakby odsuwają się od stada. Oczywiście wszystko w zakresie wzroku, ale wyraźnie trzymają się z boku. Nawet nie czuję jak rymuję, hihiii...
A jak poznać, że się zaczyna? Bardzo łatwo!
Dziewczyna stoi z ogonem w górze ale nie w miejscu, w którym wymyśliły sobie WC. Kładzie się i wstaje, jakby nie mogła się zdecydować... Etap ten jest bardzo krótki i przyznaję bez bicia, że większość ich przegapiłam. Jeżeli samo to nazwijmy przygotowaniem trwa dłużej niż 15-20 minut to niestety nie wróży to nic dobrego, coś będzie nie tak. Ale nie straszmy przygotowujących się do pierwszych porodów w swoich stadach (czytający wiedzą, że to o nich ;))
Zazwyczaj, to znaczy w 99% alpaki rodzą bezproblemowo, naprawdę! I tak szczerze mówiąc to z całego serducha życzę przegapienia tego pierwszego porodu. Z autopsji wiem, że minuty są wtedy dłuższe niż w normalnych warunkach godziny.
Jak sam poród wygląda z technicznego punktu widzenia?
Przy normalnym ułożeniu malucha (jeszcze nie miałam innego przypadku) najpierw pojawia się nosek, przy następnym skurczu główka. Jeżeli wszystko w porządku, małe zdrowe i silne to już w tym momencie parska, sapie i klapie uszami. Naprawdę! Nie żartuję :) Mamusia w takim przypadku, szczególnie pierworódka, wydaje się mocno zdziwiona...



Po główce wystrzeliwują kopytka, dosłownie! Do tej pory podkurczone nóżki prostują się. W tym momencie można już zacząć oddychać, do finiszu pozostały dwa-trzy skurcze i nic się już złego wydarzyć nie powinno.

Co przygotować do porodu?
Najważniejsze to krzesło i porządną linę :) aby wygodnie zasiąść w odległości 15-20 metrów od rodzącej i dokładnie się przywiązać aby NIE PRZESZKADZAĆ!!!
To dla zwierzęcia, zwłaszcza rodzącego po raz pierwszy trudna sytuacja i naprawdę ucieczka przed wścipskimi właścicielami to ostatnie co powinna musieć robić. Powstrzymajmy się... poradzi sobie. Jak placknie o ziemię możecie podejść tylko bez paniki jak się jeszcze nie rusza...

Maluchy też się mocno zmęczyły porodem...
W następnym wpisie powiem Wam jak zająć się tym nowym życiem, ale też bez obaw i nadziei, Wasza rola nie będzie znów taka strasznie wielka.
Szczególnie latem...

Tekst:Anna Sandomierska