Blog Ani

Czyli okiem hodowcy

4. kwietnia 2018 17:55
by Ania
0 Komentarze

Fakty i mity o Alpakach. Masz zamiar kupić alpakę?

4. kwietnia 2018 17:55 by Ania | 0 Komentarze

Robię sobie krecią robotę – fakt… niezaprzeczalny…
W końcu sprzedaję i mam zamiar sprzedawać wełniaczki, ale może
dzięki temu tekstowi będzie im lepiej, może trafią do świadomych
hodowców lub pasjonatów dla których nie będą droższą zachcianką,
nietrafionym prezentem czy w końcu ładnie wyglądającą, samobieżną
kosiarką. To są żywe istoty i chociaż wyglądają jak przerośnięte
pluszaki to najczęściej nie mają ochoty na bycie pluszakami. Raczej nie
lubią dotyku, a człowiek potrzebny jest im wyłącznie do dawania jeść.

Ale od początku…

Po pierwsze nie ALPAKĘ tylko ALPAKI! To są zwierzęta z bardzo
rozwiniętym instynktem stadnym, takim minimum minimów są dwie
sztuki, najlepiej tej samej płci.

Znam człowieka, który zaczynał od samca alpaki i barana, alpak dał
radę ale dosyć szybko dostał dziewczyny. Na dłuższą metę alpaka
hodowana osobno po prostu umrze. Wiecie, że większość moich
dziewczyn wybiera stado niż swoje młode? Po porodzie, zwłaszcza jak
był jeszcze samiec w stadzie, później podrostki Armani i Kenzo bałam
się o maluchy. Że skoczy, że nie wiem… nawet niechcący zrobi
krzywdę…

Oddzielałam mamę z dzidziusiem. Widziała stado, była dosłownie w
kojcu obok, a i tak większość musiałam za chwilę wpuszczać z
powrotem bo tak szalała i chciała się za wszelką cenę dostać do stada,
że była wręcz zagrożeniem dla dziecka. Nie mówiąc np. o stracie mleka
i innych historii odstresowych.

Mit numer dwa: alpaki nie chorują

No niestety chorują…

I największy problem w tym, że spędzając z nimi niewiele czasu nie
zorientujesz się, że coś jest nie tak. Po alpakach nie widać choroby, a
jak zacznie być widać to bardzo często jest już za późno na pomoc.
Dodatkowym i wydaje mi się bardzo ważnym problemem jest brak
weterynarzy już nawet nie marzę o wykwalifikowanych w alpaczym
temacie ale chociażby takich, którzy się nie boją próbować leczyć
wełniaki. Większość wetów z grubsza wie… jak wygląda alpaka, tyle! Ja
mam to szczęście, że trafiłam na człowieka kochającego to co robi i
jakoś dajemy sobie radę. Największą jednak skarbnicą wiedzy są
zaprzyjaźnieni i zawsze skłonni do pomocy hodowcy. Doświadczenie
jest jednak najlepszym nauczycielem.

Temat chorób alpak z punktu widzenia hodowcy np. pierwsze objawy i
o tym czy sam jesteś w stanie coś zrobić na pewno pojawią się jeszcze
niejednokrotnie w panelu „Okiem hodowcy”

Moją dumą w temacie chorób jest panna poniżej. Alpaka, która przez
trzy tygodnie nie wstawała, dwa tygodnie leczona była w szpitalu koni
na Służewcu... oddali leżącą z informacją, że nic więcej nie potrafią
zrobić. W takim stanie trafiła do mnie.

Po krótkiej obserwacji i spostrzeżeniu symptomów wyraźnie
wskazujących na mycoplasmę, wbrew zaleceniom lekarzy, zadziałałam
w tym kierunku i... sami widzicie. Lady ma się dobrze, w tym roku
urodziła piękną córeczkę.

Faktem potwierdzonym moimi obserwacjami jest bezproblemowość
porodów.

Rodzą same i chociaż czuwam za każdym razem pomoc była potrzebna
tylko w kilku przypadkach, które opiszę wkrótce.

Znalazłam w przestworzach internetu informację o zdolności
przystosowania się alpaki do warunków, tzw. zdolności adaptacyjne…
alpaka potrafi wchłonąć ciążę. Do trzeciego miesiąca to właściwie fiftyfifty
czy będzie się dalej rozwijała czy nie. Tak reagują głównie na stres,
ale samica też potrafi określić czy będzie w stanie wyżywić młode.
Częste są nawet przypadki wchłonięcia zarodka już widocznego na usg.
Robisz badanie – jest zaciążona, za trzy miesiące nie jest…

Poza tym wczesnym stadium zdarzają się też niestety przypadki
poronień bardziej zaawansowanych ciąż.

Tak więc wracając ALPAKI CHORUJĄ!

Może nie jakoś często, nie są bardzo chorowite… a wiecie, że alpaka
potrafi umrzeć ze stresu? Nawet przeniesienie do innego kojca może
wywołać tak duży stres, że się rozchoruje. Niestety to tylko żywa istota!
Nie zapominajcie o tym proszę…

Alpaki chorują i nawet niestety umierają.

Skoro poruszyłam temat ciąży to od razu zdementuję kolejną bzdurę, a
mianowicie

Samica alpaki jest non stop w rui.

Można to usłyszeć często i przeczytać w wielu publikacjach. Otóż proszę
Państwa bzdura! Na resorach!!!

Wiem to z autopsji…

Dziewczyny były oddzielone od panów od października. Nie chciałam
zimowych cria, bo są słabsze, bardziej problemowe i… no po co mi
kłopoty. To były oddzielone. Kierowniczka w środku zimy teleportowała
mi się do Hugusia, był sex... przerywany co prawda, osobiście przeze
mnie, nie wiedziałam czy jest w ciąży, ale większości dziewczyn byłam
absolutnie pewna, że nie są w ciąży (chyba, że wiatropylne). Naczytana
i osłuchana myślałam, że wpuszczę pannę do samca i natentychmiast
przystąpi do roboty. Wpuściłam kierowniczkę na sprawdzenie, nic… w
sensie opluła i skopała chłopaka. Wpuściłam inną na 100% nie
zacieloną. Powąchał ogonek i …

poszedł jeść!!!

Tak samo było z Szamanem – drugim samcem. Jedną przeleciał, a
później nie iskrzyło już z żadną.

Męczyliśmy się przez tydzień, nic!!! Puściłam Hugona do
dziewczyńskiego stada na cały czas – NIC!!! Wypatrywał tylko czy
Szaman nie idzie. W drugą stronę to samo!

Pomyślawszy, że może gejusie jakieś przywiozłam najbardziej jurnego
samca z zaprzyjaźnionej hodowli, w której jest ich aż 7! Co śmieszne –
też NIC!!! Najpierw oczarowany był…

trawą… później uwalił się i opalał. Odpuściłam… odwiozłam Amaru bo
za sprytny był na moje zagrody, 1,5 metra to dla niego pikuś! Bałam się
awantur z moimi brytanami i odwiozłam…

Po dwóch tygodniach chodzenia Hugona w stadzie z dziewczynami
nagle wszystkie niezacielone zaczęły mieć ruję, a Huguś pełne jajka
roboty. Dosłownie ustawiały się w kolejce zabawiając się nawzajem
gdy on był zajęty robotą, o proszę…

Na pierwszym planie Kama z Gabi. Cria to z tego zdecydowanie nie
będzie, hihiiii

Tak więc bzdurą jest, że samica alpaki jest cały czas w rui i tylko czeka
na samca, natychmiast siada i jest gotowa na sex. Normalny, po
mojemu normalny samiec czeka, aż dziewczyna będzie miała na niego
ochotę. Same wtedy okazują zainteresowanie. Jak kopie i pluje wcale
nie znaczy, że jest przy nadziei, a tylko tyle, że nie jest w rui.

 

Są bezobsługowe

No są… na tyle bezobsługowe co pies na łańcuchu i kot żywiący się
jedynie myszami i nie wpuszczany do domu. Tyle, że przepraszam ale
zwierze takie uznaję za bezpańskie, a ich „właścicieli” za nieludzi (tutaj
ciśnie mi się wieeeeeele określeń, ale przecież kulturalna jestem). Jeżeli
chcesz kupić alpaki dlatego, że są bezobsługowe to proszę daruj sobie!
Powtórzę to raz jeszcze to ŻYWE zwierzęta. One czują! I chociaż w
zasadzie nie potrzebują kontaktu z człowiekiem o ile mają
współtowarzyszy w swoim gatunku, to potrzebują dobrych warunków
życia. I śmiem twierdzić, że potrzebują miłości!
Sprzątanie w alpakarni czy na pastwisku, dawanie jeść to nie może być
obowiązek, to powinna być przyjemność. Zastanów się proszę, czy na
pewno przyjemnością będzie dla Ciebie wywożenie gnoju. Tak, tak…
alpaczki wytwarzają gnój i to raczej nie pachnący.
Przy okazji, słyszałam kiedyś pytanie czy alpaki śmierdzą. Nie! Alpaki
pachną… i bynajmniej nie fiołkami, a sobą! Brudne, zasiusiane futerko
nie strzyżone XX lat na pewno nie pachnie ale jest to zapach brudu i
zaniedbania, a nie zwierzęcia. A zresztą człowiekom też zdarza się
„pachnąć” no dobra capić gorzej od capa, cóż…

Alpaka pachnie alpaką i na pewno jest to specyficzny zapach, jak Ci śmierdzi w zoo to raczej nie kupuj alpak.

Wracając do bezobsługowości. Nie, nie są bezobsługowe chociaż ich
hodowla nie jest bardzo absorbująca. Takie minimum dla mojego 40
sztukowego stada to godzinka latem i dwie godziny zimą poza sezonem
pastwiskowym. Z tym, że przez tą godzinę nie była bym w stanie
zaobserwować niepokojących przypadków. Pańskie oko wełniaka tuczy
a im więcej czasu im poświęcisz tym większa będzie to dla Ciebie
frajda… przynajmniej ja tak mam.

Alpaki nie niszczą trawy

Teoretycznie nie niszczą bo posiadają na nóżkach poduszeczki podobne
do psich poduszeczek. Takie mięciutkie, nie kopytka, nie raciczki… nie
wydeptują, ale...

Tak niziutko przygryzają trawę, że mniej odporne gatunki znikają, a
reszta bardzo kiepsko odrasta. Tak więc jeżeli przeznaczysz dla swoich
alpak niewielki teren to musisz pogodzić się z tym, że nie będzie to
trawniczek angielski, a raczej pustynia błędowska. Tam gdzie zacznie
prześwitywać ziemia/piach wełniaki dodatkowo zrobią sobie kąpielisko
i trawki to już tam na pewno nie zobaczysz.

Nawet jeżeli alpaki mają większy teren do dyspozycji to są miejsca,
gdzie wygryzą do zera, a w niektórych zakątkach trawa jakby im nie
smakowała i zostawiają całe połacie chaszczy do kolan. Tak więc na
kosiarkę to się one niekoniecznie nadają.

Przejdźmy do kokosów, a mianowicie:

Wełna alpaki jest najdroższa na świecie

ano jest…

Jak ludziska mają nie nabierać ochoty na alpacze biznesy jak sam
prezes do niedawna jedynego związku hodowców alpak mówi w DD
TVN, że alpaka daje średnio 3-4 kilogramy, uwaga!!! WEŁNY(!!!!!!!)
rocznie. Wejdzie sobie ludek na oliksa czy inny all patrzy, a tam
kilogram wełny z alpaki i tysiąc złotych potrafi kosztować. Nawet słabo
licząc to do trzech tysi rocznie doliczy, po dwóch latach ma zwrot i
kolejne lata po 50% dochodu ze sztuki. No rewelka!!!

Tymczasem maleńka różnica, alpaka wyższej klasy daje średnio 3 kilo
ale RUNA!!! Nie wełny, a runa! Surowe runo to już kwestia 70 pln za
kilogram i co najważniejsze nie ma gdzie sprzedać bo rynek skupu w
Polsce nie istnieje, a chciałby się ten związek takim prężnym rysować.
Osobiście znam hodowców, którzy strzygą „na kupkę” od dobrych paru
lat, którzy niejednokrotnie posiadają ponad pół tony runa! Smutna
prawda…

Oczywiście można sobie za jedyne 1 tys. pln kupić kołowrotek i prząść,
ba! Sama przędę… i wszystkim napalonym na alpaczy biznes życzę
wszystkiego najlepszego bo wiem czym to pachnie. Nie dosłownie
oczywiście, chociaż też się zdarza. Siedząc 8 godzin dziennie przy
kołowrotku, później piorąc i przewijając w motki jestem w stanie
wyprodukować kilogram wełny z alpaki, tak! Tej najdroższej na
świecie w uwaga!!! dwa tygodnie!!! Tak więc – DO KRĘCIOŁÓW!!!

NIECH MOC BĘDZIE Z WAMI!!!

Tekst:Anna Sandomierska
Wszystkie zdjęcia wykonano w Hodowli alpak „Alpakus”